Obligacja to zobowiązanie

Aleksander Widera

Zapewne dobrze wiesz, jak działa Kredytmarket.com z punktu widzenia klienta, czyli kredytobiorcy – nasza usługa jest niemal bajecznie prosta. Być może także spotkałeś się z hasłem, którym lubimy określać naszą działalność, czyli „przedsiębiorcy – przedsiębiorcom”.

Dzisiaj chcielibyśmy przybliżyć Ci to, co dokładnie się za nim kryje, a przy okazji pochwalić pewnym sukcesem. Sukcesem, który w zasadzie powinien być czymś normalnym, ale jak uczy doświadczenie polskiego rynku finansowego, w tym także ostatnich tygodni, wcale nie jest.

Przedsiębiorcy przedsiębiorcom

To hasło bardzo trafnie opisuje Kredytmarket.com,  gdyż firmę i jej sztandarową (i póki co jedyną ?) usługę tworzyli ludzie, którzy sami są przedsiębiorcami. Dzięki temu doskonale znali bolączki związane z prowadzeniem firmy w Polsce, w tym także drogę przez mękę, jaką może być poszukiwanie finansowania swojego biznesu. Nauczeni własnym doświadczeniem wiecznego niedoczasu i zbyt częstej, nadmiernej biurokracji, wiedzieli, jak sami chcieliby zaciągać kredyt: szybko, bez papierów i online.

I taka właśnie jest usługa Kredytmarket.com.

To hasło ma jednak także swój drugi wymiar, finansowy. Pieniądze, które wypłacamy naszym klientom, mikroprzedsiębiorcom prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą, także pochodzą od przedsiębiorców. Przedsiębiorców, którzy odnieśli już sukces i wierzą, że wsparcie tych, którzy jeszcze nie rozwinęli swojej działalności na tak szeroką skalę, jest po prostu dobrą inwestycją.

I wygląda na to, że mają rację.

Model biznesowy

Technicznie rzecz wygląda tak, że pieniądze, które Kredytmarket pożycza swoim klientom, pochodzą ze sprzedaży obligacji. Obligacje kierujemy do wąskiej grupy inwestorów, od początku związanych kapitałowo i personalnie z Kredytmarketem (przynajmniej póki co – być może z czasem będziemy je oferować szerzej). Zyskiem dla inwestorów są odsetki od udzielanych przez Kredytmarket pożyczek, ale jednocześnie biorą oni na siebie związane z nimi ryzyko kredytowe. Efektywnie więc zyski te będą niższe, niż oprocentowanie kredytów. Dlaczego? Bo przy odpowiednio dużym portfelu kredytowym (a Kredytmarket ma już „odpowiednio duży portfel kredytowy”) należy przyjąć za pewnik, że pewna część kredytobiorców nie spłaci całości swoich zobowiązań.

W ostatecznym rozrachunku, zysk dla inwestorów wyniósł 4,4% w skali roku w przypadku pierwszego wykupu obligacji w kwietniu tego roku i 4,3% w czerwcu. To więcej, niż chociażby oprocentowanie lokat bankowych, chociaż trzeba przyznać, że mniej, niż 6%, jakie sami przewidywaliśmy.

Jednak niezależnie od oceny stopy zwrotu, już sam fakt idealnie terminowych wykupów zasługuje na uwagę, bo wśród startupów należy do rzadkości. Szczególnie na taką kwotę w skali startującej dopiero firmy: po milionie złotych w każdej transzy.

Obligacja to zobowiązanie

Dlaczego to rzadkość? Po części dlatego, że w wielu przypadkach startupy nie mają nawet ku temu okazji, gdyż głównymi źródłami ich finansowania są środki własne założycieli, środki pozyskane od aniołów biznesu czy wreszcie fundusze venture capital. Po części jednak dlatego, że te, które finansują swoją działalność obligacjami, najczęściej albo rolują dług (czyli finansują jego spłatę zaciąganiem kolejnych zobowiązań), albo – niestety – czasami go nie spłacają.

My nie zrobiliśmy ani jednego, ani tym bardziej drugiego.

I to kolejny w ostatnim czasie powód, dla którego jestem naprawdę dumny z Kredytmarketu.

Aleksander Widera

Zainspirowany przez przyjaciół rozpoczął projekt Kredytmarket, przekonał inwestorów i pozyskał do współpracy wspaniałych ludzi. Wcześniej przez 15 lat związany z rynkiem produktów inwestycyjnych (ipopema), bankowością (mBank) i usługami doradztwa gospodarczego (pwc).