Kredyt na sezon: jak finansować zakupy w sezonowych branżach?

Robert Mucha

Sezonowość sprzedaży może być wyzwaniem dla przedsiębiorców: bezpośrednio przed sezonem możesz potrzebować większej ilości gotówki, by w pełni wykorzystać rosnący popyt, a zysk wygenerowany w okresie ożywionej sprzedaży musi zapewnić funkcjonowanie firmy w słabszych miesiącach. Jeśli finansujesz swoje zakupy kredytem, to wyzwania pojawiają się także i na tym polu. Na szczęście, dość łatwo sobie z nimi poradzić. W dzisiejszym tekście pokażemy Ci jak to zrobić.

Dzisiaj ponownie zajrzymy do apteki Magdy i Bartka, którzy jakiś czas temu „jednym prostym ruchem zaoszczędzili 10 tysięcy” . Rynek farmaceutyczny nie od razu kojarzy się z sezonowością, ale to zjawisko na nim występuje. Żeby wyjaśnić, dlaczego tak jest, wystarczą dwa słowa: sezon grypowy. I chociaż w aptekach dostępnych jest wiele różnych produktów, które mają swoje „pięć minut” w różnych porach roku (np. specyfiki antyalergiczne czy środki łagodzące skutki ukąszeń owadów), to sezon grypowy – a właściwie dwa takie sezony – napędzają aptekom szczególnie wielu klientów.

Jak to przekłada się na działalność aptek? W przypadku Magdy i Bartka, o których pisaliśmy ostatnim razem, wygląda to mniej więcej tak:

sezonowość sprzedaży

Średnia sprzedaż w kolejnych miesiącach roku

Oczywiście w związku z tym, że sezonowa jest sprzedaż, sezonowe stają się także zakupy, a to ma swoje dla sposobu ich finansowania. Przyjrzyjmy się temu problemowi.

Kredyt na sezon: jak finansować zakupy w sezonowych branżach? Click To Tweet

Na potrzeby przykładu przyjmiemy, że marża w całym okresie jest stała i wynosi 20%. Dla uproszczenia przyjmiemy też, że zakupy są realizowane na początku miesiąca, a zakupiony towar w całości rozchodzi się w ciągu kolejnych 30 dni (w przypadku aptek rzeczywistość jest bardziej złożona, ale nie ma to znaczenia z punktu widzenia zasad, o których chcemy napisać).

Zakupy w aptece Barka i Magdy wyglądają więc tak:

sezonowość sprzedaży

Oczywiście można takie zakupy finansować kredytem kupieckim – i Magda z Bartkiem właśnie tak robili – ale jeśli pamiętasz tekst poświęcony rabatom za przyspieszony termin płatności), wiesz, że rezygnacja z niego może okazać się korzystna, nawet jeśli kredyt kupiecki zastąpimy oprocentowaną pożyczką. Co więc można zrobić? Możliwości jest kilka, a która z nich okaże się najlepsza, zależy od tego, z jakimi kosztami wiążą się pożyczki oraz od tego, jak bardzo zmienia się Twoja sprzedaż (czyli zakupy) w ciągu roku.

Proste zasady

Jeśli wahania są stosunkowo niewielkie, a Ty jesteś jednym z tych szczęśliwców, którym udało się w banku dostać atrakcyjnie oprocentowany i odpowiedniej wysokości limit w koncie, możesz skorzystać właśnie z niego. Uważaj jednak, bo oprócz tego, że od wykorzystanej kwoty zapłacisz odsetki (w końcu to kredyt), to „odsetki” zapłacisz zapewne również od kwoty… niewykorzystanej.

Używamy tu cudzysłowu, gdyż formalnie koszt ten figuruje w bankowych cennikach jako „opłata za zaangażowanie”, jednak w praktyce mechanizm jej naliczania jest niemal identyczny, jak w przypadku odsetek – z tą „drobną” różnicą, że podstawą jej naliczenia nie jest kwota zadłużenia, a kwota niewykorzystanego limitu. Opłata ta może przekraczać 3% w skali roku i jeśli chciałbyś takim kredytem finansować całość zakupów w bardzo sezonowym biznesie – na przykład w miejscowości letniskowej – to mogłoby się okazać, że suma opłat za zaangażowanie będzie wyższa, niż łączne odsetki od kredytu.

Przy naprawdę dużych wahaniach, kiedy sprzedaż przez parę miesięcy znacząco – np. dwu-, trzykrotnie lub więcej – przewyższa średnią z pozostałych miesięcy, na zakupy w szczytowych miesiącach można rozważać krótkoterminowe pożyczki, takiej jak oferowane przez Kredytmarket. Owszem, udział prowizji w ogóle kosztów będzie zapewne wysoki, ale i tak będzie zapewne zdecydowanie niższa, niż opłata za zaangażowanie w przypadku debetu w koncie.

Na marginesie, jeśli sprzedawca odmówił Ci kredytu za „płatność gotówką” (czyli bardzo krótki termin płatności), możesz go także zapytać o kredyt kupiecki na dłuższy termin. Dlaczego? Brak takiego rabatu oznacza, że dla takiego sprzedawcy pieniądz jest tani – musi być, skoro dokładnie takiej samej zapłaty oczekuje dzisiaj oraz – powiedzmy – za miesiąc.

Sztuczka optymalizacyjna

A co mają zrobić w naszym przykładzie – z życia przecież wziętym – Magda i Bartek?

Skala wahań jest raczej niewielka, więc nawet przy stosunkowo wysokim oprocentowaniu, limit debetowy w rachunku bieżącym wydaje się całkiem rozsądnym rozwiązaniem. O ile oczywiście się go ma – jak zapewne wiesz, przekonanie banku, że jesteś przedsiębiorcą godnym zaufania, potrafi być drogą przez mękę i w dodatku bez happy endu.

Jeśli jeszcze raz przyjrzymy się wykresowi wielkości zakupów, widzimy wyraźnie, że minimalny poziom zakupów wynosi 44 tys. zł,  natomiast maksymalny – 62 tys. zł.

sezonowość sprzedaży

Zakupy Magdy i Bartka możemy podzielić więc na dwie „części” – tę do 44 tysięcy (która pojawia się co miesiąc) oraz nadwyżkę nad tę kwotę.

44 tysiące to „stała” część zakupów naszej apteki, więc możemy ją sfinansować możliwe długoterminową pożyczką (w przypadku Kredytmarketu 6-miesięczną). Im dłuższy termin pożyczki, tym niższe zwykle jej RRSO, a więc takie podejście pozwoliłoby na ograniczenie kosztów obsługi długu.

A co z resztą kwoty, czyli słupkami na wykresie, które potrafią nawet o 18,4 tys. przekraczać wspomniany wcześniej poziom 44 tysięcy złotych?

Można je spróbować obsłużyć dodatkowymi kredytami (4-miesięcznymi), na brakującą kwotę:

  • na 18,4 tys. w okresie od grudnia do marca
  • na 16,0 tys. w okresie od lipca do października

albo… albo skorzystać z własnych oszczędności, co pozwoli nam uniknąć dodatkowych kosztów prowizji, związanych z 4-miesięcznymi pożyczkami.

I ta ostatnia metoda wydaje się najlepsza. Przy okazji pokazuje to też, że warto dysponować „finansową poduszką”, dzięki której w razie konieczności będzie można ponieść wyższe koszty, nie zagrażając płynności finansowej firmy.

Podobnie jak w poprzednim tekście poświęconym specyfice branży farmaceutycznej, także i w tym znajdzie się miejsce na pytania do prawnika oraz – oczywiście – odpowiedzi na nie, przygotowane przez panią Magdalenę Wojciechowicz, Senior Associate w Dentons.

  • Ostatnio pytaliśmy o stronę internetową, dzisiejsze pytanie będzie do pewnego stopnia zbliżone: czy apteka może mieć stronę na portalu społecznościowym Facebook i jakiego typu komunikację może tam prowadzić? W szczególności:
    – czy można poinformować o sezonowej zmianie godzin pracy apteki?
    – czy można prowadzić działania komunikacyjne traktujące np. o specyficznych potrzebach medycznych związanych z danym sezonem, na przykład: okresem pylenia roślin lub sezonem częstszych zachorowań na grypę?

Generalnie apteka może mieć stronę/konto na portalu Facebook. Jednakże należy pamiętać, by nie umieszczać tam jakichkolwiek informacji, które mogą zostać odebrane jako reklama apteki. Wydaje się, że dopuszczalne jest umieszczanie na takim profilu np. informacji o zmianie godzin pracy apteki – informacja o godzinach pracy apteki nie stanowi bowiem reklamy. Można również umieszczać informacje na temat specyficznych potrzeb medycznych związanych z danym sezonem. Należy to robić jednak w ten sposób, by, po pierwsze informacje te nie stanowiły reklamy konkretnych produktów leczniczych, po drugie zaś – reklamy konkretnej apteki. Nie powinno się więc np. umieszczać cen konkretnych produktów.

Magdalena Wojciechowicz
Senior Associate

Mamy nadzieję, że udało nam się wyjaśnić, jak wykorzystać sezonowość do zwiększenia zysków apteki. Jeśli masz jakieś pytania, zostaw komentarz pod tekstem.

Jak oceniasz powyższy artykuł?

Kliknij wybraną gwiazdkę by ocenić go!

Średnia ocena / 5. Liczba ocen:

Przykro nam, że artykuł Cię rozczarował!

Pomóż nam go ulepszyć!

Robert Mucha

Przedsiębiorca, miłośnik społecznie odpowiedzialnego biznesu i znakomity project manager. Przez kilkanaście lat zarządzał procesami dotyczącymi logistyki i bezpieczeństwa w Shell w Polsce i Skandynawii.